O autorze
Prezenterka radiowa w białostockim Radiu Akadera, żona, mama, właścicielka Białego Owczarka Szwajcarskiego. Wierzy, że życie jest proste, a jeśli pojawia się pytanie, to musi pojawić się odpowiedź. Z wykształcenia pedagog i pośrednik obrocie nieruchomościami.

Dzieci trzeba karmić.

Krótko w temacie karmienia piersią.

Trwa spór o publiczne karmienie piersią. Przeciwnicy krzyczą, że to obnażanie, a do tego jest obrzydliwe. Zwolennicy, że to naturalne i mają prawo. Gdzie jest prawda? Najpewniej gdzieś pośrodku.



1. Karmienie piersią dziecka, którego głównym posiłkiem jest mleko matki, jest naturalne. Koniec. Kropka.

2. Tak, kobieta musi obnażyć pierś, żeby dziecko mogło z tej piersi skorzystać. Warto jednak zwrócić uwagę, że kobietom po porodzie nagle nie przewraca się w głowach i jeśli wcześniej jedna z drugą nie biegały z obnażonymi piersiami po centrum handlowym i nie wykładały biustu na talerz w restauracji, to nie zrobią tego i przy karmieniu. Kobiety też się krępują, wierzcie mi.

3. Karmienie jest obrzydliwe, bo piersi służą do zabawy.
Można założyć, że jest wręcz odwrotnie. Kobieta ma piersi, żeby karmić, a mężczyzn, a nie...kobiety też...Matka Natura zaprogramowała tak, żeby im się te kochane worki z tłuszczem i gruczołami podobały. Ale umówmy się, że piersi są dla wszystkich i każdy korzysta z nich, jak lubi. Aha, warto zaznaczyć, że dla dziecka obrzydliwe będzie to, co Ty, dorosły człowieku robisz z tymi piersiami....

4. Mamy prawo (!) do... no właśnie, do czego? Matka ma prawo nakarmić swoje dziecko, które właśnie się rozkrzyczało, bo jest głodne. I ma prawo nakarmić je tu i teraz. W normalnych warunkach, a nie w toalecie. Wszyscy wokół mają prawo do... niepatrzenia. Tak. Do ignorowania. Takiego samego, jak wtedy, gdy ta sama matka rozmawia z koleżanką, zamawia jedzenie i takiego samego, gdy wystają jej stringi spod spodni. Bo wtedy jakoś nikt nie reaguje.

Zasadniczo mam wrażenie, że problem z karmieniem piersią jest taki, że kobieta, a raczej jej biust, przestaje mieć charakter seksualny (do którego przywykliśmy na plakatach, w czasopismach i teledyskach) i trochę nie wiadomo, co z tą piersią i golizną zrobić. Bo zboczeńca to od razu na policję, a taką matkę... no jakoś nie wypada. Chyba.


I na koniec - podobny problem mamy ze sztuką. Tam też pojawia się golizna i nie zawsze ma podtekst seksualny. Czasem ciało jest środkiem wyrazu, czasem jest ładne, czasem brzydkie. Ale to ostatecznie to tylko ciało.

Zalecam trzy wdechy, trzy kroki w tył. Tak, dla zyskania dystansu.
Trwa ładowanie komentarzy...