O autorze
Prezenterka radiowa w białostockim Radiu Akadera, żona, mama, właścicielka Białego Owczarka Szwajcarskiego. Wierzy, że życie jest proste, a jeśli pojawia się pytanie, to musi pojawić się odpowiedź. Z wykształcenia pedagog i pośrednik obrocie nieruchomościami.

Godzić się trzeba PRZED świętami.

W okresie przedświątecznym w mediach pojawia się cała masa rozmów, porad psychologów i specjalistów od świąt. Wszyscy opowiadają o tym, jak to zrobić, żeby święta były UDANE. Wszystko dobrze, ale te porady to jak słuchanie o diecie. Dobrze brzmi, ale w życiu jakoś, no wiecie...się nie sprawdza.... Bo co nam z cudnych ozdób, prezentów i zapachu świerku, jeśli nikt się z tego nie cieszy?

Miałam ostatnio okazję prześledzić kilka audycji radiowych w największych rozgłośniach. Generalnie temat wszędzie ten sam, ale to mi specjalnie nie przeszkadza. A nawet dobrze, bo atmosfera jakby mało świąteczna jest bez śniegu, a świąteczne napięcie jakoś zbudować trzeba. Nie wspominając już o tym, że rozmywa się ono jakoś, gdy okres przedświąteczny trwa od października, w najlepszym wypadku od listopada.
Ale dziś nie o tym.



W jednej z audycji przytoczono wyniki badania, chociaż badaniem tego nazywać nie należy. Poproszono bowiem nastolatków, by napisali, z czym kojarzą im się święta. Odpowiedzi były różne. Od tych klasycznych, że z barszczem, makowcem i zapachem pomarańczy aż po takie smutne, też dosyć oczywiste w naszej szerokości geograficznej: że trzeba siedzieć przy stole, że trzeba znosić czyjeś humory, że bez sensu jest to całe obżarstwo...
Zgoda. To wszystko jest bez sensu.
Jest, gdy TY nie widzisz sensu.


Nie będę tu nauczać o sensie świąt tych czy innych. Nie o to w tym chodzi. I to nawet nie w tych konkretnych świętach. Bo ze świętami jest jak z wiarą. Cała szopka nie powinna istnieć bez prawdziwej emocji. Nie ma sensu leżeć krzyżem w kościele, jeśli myślisz źle o sąsiadce. Nie ma sensu klęczeć i odszeptywać modlitwy, jeśli nie myślisz, po co to robisz. Tak samo nie ma sensu SIEDZENIE przy stole, jeśli nie wiesz, po co tam jesteś.

I nie przekonuje mnie tekst, że raz w roku trzeba się przełamać i przy tym stole razem posiedzieć. Bo wtedy właśnie męczymy się najbardziej. Kiedy w sercu mamy nienawiść, żal, złość i niechęć.
Jeśli więc zamiast miłości, współczucia, empatii, sympatii i zainteresowania masz w sercu coś...takiego bleeee, to lepiej weź się za siebie dziś. Idź do mamy, taty, brata, kuzynki... idź, westchnij i przytul. Jak trzeba - PRZEPROŚ. I zrób to dziś.

Zrób to nie dlatego, że raz w roku trzeba wysiedzieć przy jednym stole. Zrób to dlatego, że warto.

Bo jeśli cię na to nie stać, to może nie ma czego świętować?
Trwa ładowanie komentarzy...